Stało się. Uwierzyłem….

Stało się. Uwierzyłem. AUDIOFILSKIE KABLE GRAJĄ.
Na zdjęciu wykres z analizatora widma, który przedstawia pasmo przenoszenia dla audiofilskiego przewodu głośnikowego. Wprawne oko dostrzeże, że oprócz idealnie płaskiej charakterystyki, zauważalne jest lekkie podbicie pasma w górnym rejestrze.
Powyżej markera widać już dramatyczny spadek jakości, no ale czego się spodziewać, w końcu marker został ustawiony na… 925 000 Hz.
Dla przypomnienia – umowna granica słyszalności dla człowieka to 20 000 Hz, koty słyszą nawet 64 000 Hz, natomiast największy zakres spośród wszystkich stworzeń na ziemii mają alozy z rodziny śledziowatych – te wariaty wykrywają (ale nie słyszą) nawet 180 000 Hz. Z racji ułomności śledziowatych, królem górki jest morświn z wynikiem 160 000 Hz, no ale przecież wiadomo że ultradźwięki się czuje, nie trzeba ich słyszeć.
Także ten kabel jest tak dobry, że nawet Twój wybredny przyjaciel śledź-audiofil będzie w pełni ukontentowany kiedy wepnie swoje high endowe Tannoye tym przewodem do końcówki Parasounda.
Pewnie na samo brzmienie tych słów urosła Ci zdolność kredytowa, ale spokojnie! To rozsądnie wyceniony przewód głośnikowy. Powiem więcej, nie chcę być posądzony o post sponsorowany, powiem więc że wielu producentów wykonuje przewód o tej samej charakterystyce, różnią się one tylko kolorem izolacji. Wkleję zdjęcie PRZYKŁADOWEGO przewodu, który brał udział w pomiarze. Wy już znajdziecie swojego ulubionego producenta.

#heheszki #audio #audiovoodoo #bekazpodludzi #muzyka #ciekawostki
Tag do obserwowania, w którym piszę o ciekawostkach związanych z muzyką, audio oraz audiovoodoo – #tonskladowy